Trudno nazwać przypadkowymi wszystkie zdarzenia, które złożyły się na to, że pojawiłam się na rekolekcjach u Franciszkanek Niepokalanej oraz że w ogóle poznałam Siostry. Mój tata prenumeruje Rycerza Niepokalanej i w pewnym numerze była krótka notka o zgromadzeniu Franciszkanek Rycerstwa Niepokalanej. Chciałam w internecie znaleźć więcej informacji odnośnie tego zakonu, jednak nazwa po kilku godzinach wypadła mi z głowy, a po wpisaniu błędnej frazy w wyszukiwarce, wyskoczyła mi strona internetowa z zakonnicami w błękitnych habitach... Raz na jakiś czas odwiedzałam stronę nieznanych mi sióstr, a gdy pojawiło się ogłoszenie o organizowanych rekolekcjach, niezwłocznie postanowiłam się zgłosić. Jakie było moje zdziwienie, kiedy napisała do mnie Matka Przełożona z wiadomością, że na rekolekcje przyjedzie dziewczyna z mojego rodzinnego miasta! 

 

W pierwszym dniu rekolekcji zawiązała się wspólnota siedmiu dziewczyn z różnych zakątków Polski, nad którą piecze sprawowały Siostry mieszkające w Pniewniku. W atmosferze gościnności i radości pomagałyśmy Siostrom w codziennych obowiązkach w kuchni, bibliotece czy zakrystii. Zaimponowała mi bezpośredniość i spontaniczność w usposobieniu Franciszkanek- na każdym kroku spotykałam uśmiech, miłe słowa, a także różne nauki i ciekawostki o świętych. Wszak rekolekcje były poświęcone sylwetkom różnych świętych kobiet, a w każdy dzień Matka przedstawiała inne przykłady heroiczności w dążeniu do poznania prawdy, czyli Boga. I tak poznawałyśmy historie życia chociażby Teresy Benedykty od Krzyża (Edyty Stein), Joanny de Chantal czy rodziców Teresy z Lisieux. 

Pomiędzy katechezami a pracą był oczywiście czas na modlitwę. Duże wrażenie zrobiło na mnie odmawianie przedsoborowego brewiarza w języku łacińskim, szczególnie gdy Siostry go śpiewały- delikatny chórowy głos za każdym razem przenosił nie tylko mnie, ale i pozostałe dziewczyny poza mury kościoła do niebiańskich sfer. Oprócz uczestniczenia we mszy trydenckiej, zupełnie nową praktyką była dla mnie modlitwa do Matki Bożej z dłońmi pod kolanami przy zupełnie zgaszonym świetle. Choć łacina sprawiała mi kłopoty i często zdarzało mi się przekręcać słowa modlitw, zdołałam nauczyć się w całości Ave Maria. Rekolekcje obudziły we mnie przekonanie, że warto jest nauczyć się modlić w języku, który do Soboru Watykańskiego II był jedynym językiem liturgii. 

W przeddzień wspomnienia świętego Maksymiliana Kolbe Matka wzięła nas do Niepokalanowa, gdzie zwiedziłyśmy muzeum, bazylikę, drewnianą kaplicę wybudowaną przez braci czy cele świętego. Większość ludzi zna tego franciszkanina jedynie z heroicznego czynu dokonanego w obozie Auschwitz. Wizyta w Niepokalanowie przybliżyła mi inne aspekty działalności i ciekawostki z życia Maksymiliana, o których wcześniej nie miałam pojęcia! Widzenie Matki Boskiej, wątpliwości w powołaniu, rodzony brat w tym samym zgromadzeniu, problemy zdrowotne, nowoczesna drukarnia, misje w Japonii... Oprócz tego bardzo poruszyły mnie dramatyczne koleje życia jego rodziców. Liczne zdjęcia i eksponaty w muzeum pokazują świętego jako człowieka z krwi i kości, żarliwego orędownika Matki Boskiej oraz założyciela katolickiego czasopisma, który przypieczętował swoje życie męczeńską śmiercią. 

Rekolekcje były dla mnie owocnym czasem łaski od Boga. Miałam okazję poznać oblicze Młodego Kościoła (w końcu zgromadzenie Sióstr powstało w latach 80. XX wieku!), który kultywuje przedsoborową tradycję liturgiczną i żyje w duchu stricte franciszkańskim. Franciszkankom uśmiech z twarzy nie znikał i różnym anegdotkom nie było końca. Tym samym siostry w błękitnych habitach w ogóle nie wpisują się w stereotyp sztywnych i sposępniałych zakonnic, lecz tworzą wizerunek aktywnego zgromadzenia kładącego nacisk na modlitwę, kontemplację i... Niepokalaną. Podobnie jak święty Franciszek, Siostry wpatrują się w oblicze Matki Jezusa, by, jak to ujął Maksymilian Kolbe, „Wszystko (było) przez Niepokalaną, w Niepokalanej i dla Niepokalanej”. Na własne oczy mogłam zobaczyć jak Siostry realizują w „praktyce” swój ślub maryjny poprzez gorliwą modlitwę, pokorną postawę i ufność wobec niepewnej przyszłości. Krótka informacja o nadchodzących rekolekcjach zawierała cel, jaki miał być osiągnięty- bez wątpliwości mogę napisać, że każda z nas na pewno wróciła do swojego domu umocniona duchowo i odtąd jest odbiciem Bożego piękna i Bożej miłości.

 

Ave Maria!

Marta

 

Copyright © 2017 Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Niepokalanej