O. Stefan Maria Manelli, FI

Śmierć przeszła na wszystkich ludzi (Rz 5,12), mówi święty Paweł.

Żadna inna rzecz nie jest dla człowieka tak pewna jak śmierć. Śmierć jest dla każdego z nas prawdą namacalną i straszną, „przed którą nikt z żyjących ujść nie może“, jak woła święty Franciszek z Asyżu w swej Pieśni słonecznej.

Święty Paweł dodaje, iż „zapłatą za grzech jest śmierć“ (Rz 6,23) - i my wszyscy, potomkowie Adama i Ewy, dzieci grzechu pierworodnego, nosimy w nas tę zapłatę grzechu, jaką jest śmierć. Nie leży w mocy człowieka przewidzieć lub opóźnić swoją śmierć: po prostu musi umrzeć. Stanie się to oznaczonego dnia, bez możliwości przedłużenia życia bodaj o godzinę: „Któż z was - mówi Pan Jezus - przy całej swej trosce może choćby chwilę dołożyć do wieku swego życia?“ (Łk 12,25). I istotnie tak właśnie jest: moglibyśmy obronić się przed bombą atomową, uciec przed trzęsieniami ziemi, uratować się przed zarazą i wojną - ale nic nie możemy uczynić przeciw śmierci, skoro nadejdzie jej godzina. Wedle Bożego zamysłu bowiem, „Wszelkie ciało starzeje się jak odzienie, i to jest odwieczne prawo: na pewno umrzesz“ (Syr 14,17).

Oczywisty i znaczący jest także fragment listu św. Pawła do Hebrajczyków: „Nie mamy tutaj trwałego miasta, ale szukamy tego, które ma przyjść“ (Hbr 13,14). Nasze trwałe miasto znajduje się wszak na tamtym świecie - i będzie nim Miasto Boże albo Miasto Szatana. Jakaż więc korzyść z przywiązywania się do tej ziemi i do jej dóbr? „Przemija bowiem postać tego świata“ (1Kor 7,31); „świat zaś przemija, a z nim jego pożądliwość“ (1J 2,17).

W proch się obrócisz!

Copyright © 2018 Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Niepokalanej