O. Stefan Maria Manelli, FI

Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania (Mt 16,27).

Ta wielka zapowiedź Sądu Powszechnego została dana całej ludzkości. Na końcu świata każdy człowiek będzie musiał zdać sprawę ze swego życia w obecności całego rodzaju ludzkiego.

Oto inne fundamentalne fragmenty Pisma Świętego mówiące o tym wydarzeniu:

• „Wielu zaś, co posnęli w prochu ziemi, zbudzi się: jedni do wiecznego życia, drudzy ku hańbie, ku wiecznej odrazie“ (Dn 12,2)

• „Nie dziwcie się temu! Nadchodzi bowiem godzina, w której wszyscy, którzy spoczywają w grobach, usłyszą głos Jego: a ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia; ci, którzy pełnili złe czyny - na zmartwychwstanie potępienia“ (J 5,28-29)

• „Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim“ (J 6,56)

Michał Anioł

Ogromne wrażenie robi scena Sądu Ostatecznego namalowana przez Michała Anioła Buonarottiego w kaplicy sykstyńskiej w Rzymie. Całokształt dzieła przywodzi na myśl ogrom wydarzeń ostatecznych z dnia Sądu - ale nawet najżywsza wyobraźnia ludzka ustąpić musi wobec niewyobrażalności tego wydarzenia; tak jedynego i niepowtarzalnego...

Jedno jest jednak pewne - że chcielibyśmy wszyscy zapewnić sobie na ów dzień miejsce po prawicy Pana; pośród tych, do których powie On: „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata!“ (Mt 25,34).

W Apokalipsie św. Jana czytamy o „księdze życia“ (Ap 20,12), zawierającej czyny każdego człowieka i odczytywanej w czasie Sądu Ostatecznego. Lektura tej księgi pokaże z całą jasnością, że rzeczywiście „każdy poniesie własny ciężar“ (Gal 6,5) i „każdemu będzie oddane według jego postępowania“ (Mt 16,27).

Zrozumiemy wówczas wołanie Hioba: „co zrobię, gdy Bóg powstanie? Co w czasie badań odpowiem?“; przyznamy też rację psalmiście błagającego Pana Boga: „Nie pozywaj na sąd swojego sługi, bo nikt żyjący nie jest sprawiedliwy przed Tobą“ (Ps 143,2)

Święty Metody

Żyjący w IX wieku św. Metody był wielkim artystą pracującym na dworze króla Bułgarów. Władca zażyczył sobie ozdobienia jego pałacu obrazem, który wywoływałby zdumienie i strach w oglądających go gościach.

Święty pomyślał natychmiast o namalowaniu sceny robiącej największe możliwe wrażenie: sceny Sądu Ostatecznego.

I rzeczywiście; jakże wzniosły widok przedstawiała ta scena z Jezusem Chrystusem zasiadającym na tronie i otoczonym dziewięcioma chórami anielskimi! Oblicze Pana, majestatyczne, a zarazem straszliwe, ze spojrzeniem wszechwiedzącego Sędziego budziło trwogę. Stojący przed Nim ludzie byli bladzi i przerażeni, słuchając zapadających wyroków. Jeszcze bardziej wstrząsająca była scena przedstawiająca przygniecionych ciężarem Sądu grzeszników skazanych na wieczne płomienie piekła, pośród nie mających końca tortur zadających wszelkie cierpienia. Z drugiej strony jednak widać było także - w oszałamiającym kontraście - jaśniejące chwałą i szczęśliwością oblicza sprawiedliwych, wkraczających do wiecznej radości królestwa niebieskiego.

Sam król Bułgarów, dotknięty Bożą łaską, postanowił wreszcie zdać sobie sprawę z tajemnic religii chrześcijańskiej - i, myśląc o Sądzie Ostatecznym, wraz ze swym ludem przygotował się bardzo dobrze do przyjęcia Chrztu świętego.

Święty Jan Chrzciciel de la Salle

W XVIII wieku pewien niemiecki oficer - niedowiarek od dawna żyjący z dala od Bożej łaski - znajdując się w Lyonie, zajrzał do kościoła, w którym odprawiany był egzorcyzm. Zatrzymał się z czystej ciekawości i ochoty pokpienia sobie z łatwowierności ludu. W pewnej chwili opętany zwrócił się jednak do niego, mówiąc głosem gwałtownym i zdecydowanym: „Nie wierzysz w piekło i diabła...? Nieszczęsny! Pewnego dnia poznasz jego moc!“

Fakt, że diabeł - mówiący ustami opętanego - przeniknął i obnażył najskrytsze i nikomu nie ujawniane myśli niedowiarka, potrząsnął oficerem. Wrócił on do siebie, odzyskał utraconą wiarę i postanowił wstąpić do instytutu założonego przez żyjącego jeszcze wówczas Jana Chrzciciela de la Salle i w nim czynić pokutę.

Nie uciekł jednak przed torturami diabła. W dziwny sposób otworzyły mu się stare rany odniesione w wojnach. Towarzyszyły im tajemnicze boleści i dolegliwości oraz straszliwe konwulsje, których nie dało się w żaden sposób powstrzymać.

Bracia ze wspólnoty nie wiedzieli, co czynić z tak niezwykłym przypadkiem. Jednak św. Jan Chrzciciel de la Salle natychmiast dostrzegł u nieszczęsnego człowieka objawy opętania diabelskiego. Zaprowadził go więc do swojego pokoju, po czym poprzez egzorcyzmy nakazał demonowi wyjść z jego ciała. Na rozkaz świętego egzorcysty diabeł, wrzeszcząc i wyjąc, opuścił swoją biedną ofiarę.

Dla wielu osób rozmyślanie o Sądzie Ostatecznym stanowi potężne wezwanie do nawrócenia. Straszliwość i moc oddziaływania tego wezwania są tak wielkie, że jest ono w stanie przezwyciężyć wszelki opór natury przywiązanej do swych grzechów i nałogów, błędów i słabości wszelkiego rodzaju. Nie ma nawrócenia, które nie byłoby możliwe przy rozmyślaniu o prawdziwości i straszliwości Sądu Bożego. Toteż jest naprawdę wielkim zwycięstwem diabła, kiedy udaje mu się sprawić u ludzi pogardę rzeczy ostatecznych. Wie on bowiem, jak bardzo trudne, może wręcz niemożliwe, będzie w tej sytuacji ich nawrócenie i zbawienie.

 

Copyright © 2018 Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Niepokalanej