O. Stefan Maria Manelli, FI

We wszystkich sprawach pamiętaj o swym kresie, a nigdy nie zgrzeszysz (Syr 7,36). Ta myśl Syracydesa była szczególnie miła świętemu Augustynowi; my także chciejmy położyć ją jako kamień węgielny (por. 1Pt 2,7) cyklu medytacji i rozmyślań o rzeczach ostatecznych w ciągu całego miesiąca listopada, nazywanego miesiącem zmarłych i - ściślej - miesiącem dusz czyśćcowych, a więc dusz tych zmarłych, które znajdują się w czyśćcu, oczekując by móc wejść do Królestwa niebieskiego także dzięki naszym modlitwom.

Cztery rzeczy ostateczne, stanowiące kres człowieka, to: śmierć, sąd, piekło i niebo. Bez wątpienia można powiedzieć, że są to cztery kolumny, na których opiera się ostateczne przeznaczenie każdego człowieka. W istocie, żaden człowiek nie może uniknąć spotkania z rzeczami ostatecznymi u kresu życia ziemskiego.

Można także powiedzieć, że rzeczy ostateczne są więc najrzeczywistszą prawdą i najprawdziwszą rzeczywistością dla każdego człowieka. To w depozycie wiary chrześcijańskiej, naszej mistrzyni życia, strzeżona jest prawda o rzeczach ostatecznych, ożywiających całe Objawienie Boże, zarówno pisemne (Pismo Święte), jak i głoszone i przekazywane (Tradycja i Magisterium).

Stawić czoło śmierci, stanąć przed Sądem, zostać wrzuconym w ogień piekielny lub wyniesionym do nieba: oto ostateczna droga człowieka, który musi pozostawić życie doczesne i wkroczyć w życie wieczne; który musi więc porzucić ten przemijający świat i wejść w wieczność zaświatów; wieczność, która w ostatecznym rozrachunku może być tylko wiecznością piekła lub wiecznością nieba.

Do kogo należy wybór pomiędzy wiecznością piekła lub nieba? Należy do człowieka; do każdego pojedynczego człowieka. Nikt nie może być zastąpiony w dokonaniu tego ostatecznego wyboru, wyboru ważniejszego od jakiegokolwiek innego, wyboru naprawdę na zawsze. Wyboru tego dokonuje się tu, na ziemi, w ciągu życia. Później będzie tylko zdanie rachunku z życia każdego z nas i nieodwołalny wyrok najwyższego sędziego: Boga. To wyborami mojego życia doczesnego przygotowuję więc nieodwołalny Boży wyrok. Istotnie, jeśli będę żyć w sposób zasługujący na piekło, zasłużę sobie na wieczne piekło z szatanem i jego sługami. Jeśli zaś żyć będę w sposób godny nieba, zasłużę na wieczne niebo z Panem Bogiem, Jego aniołami i świętymi.

Św. Kryspin z Viterbo

W żywocie św. Kryspina z Viterbo, pokornego brata kapucyna, którego cnoty obiły się szerokim echem na świecie, możemy przeczytać ten pouczający epizod. Pewnego razu, w Orvieto, zbliżyła się do świętego uboga kobiecina, prosząc go w tajemnicy o... podanie jej trzech numerów, żeby... postawić na nie i wygrać na loterii. Zaskoczony św. Kryspin odparł po chwili: Dobra kobieto, z chęcią podam ci cztery numery, dzięki czemu twoja wygrana będzie bardziej owocna. Te numery są naprawdę niezawodne, pamiętaj o tym! Zapisz je sobie: śmierć, sąd, piekło, niebo. Ułóż sobie sama te numery, jak chcesz, a wygrasz wieczność.

Kobieta zrozumiała nauczkę i wróciwszy do domu poważnie pomyślała o uczynieniu swojego życia bardziej chrześcijańskim. Po kilku dniach święty spotkał ją znowu i zapowiedział jej zwycięstwo w quaternę, to jest rychłe przejście do wieczności, gdzie Pan Bóg przyjmie ją do nieba. Wkrótce potem kobieta rzeczywiście umarła.

Rzeczy ostateczne pomagają więc ogromnie w przygotowaniu się do ostatecznego spotkania z Panem Bogiem, aby zostać przezeń uznanymi za godnych zbawienia wiecznego i wejścia do nieba natychmiast po śmierci albo po jakimś czasie koniecznego oczyszczenia w czyśćcu.

Jak głosi powiedzenie, „jakie życie, taka śmierć“. To dlatego św. Augustyn mógł napominać wszystkich mówiąc: „Żyj dobrze, a dobrze umrzesz“. Istotnie, poza nielicznymi wyjątkami, tego właśnie uczy doświadczenie: kto dobrze żyje, umiera także dobrze. Kto zaś żyje źle, źle umiera. Tak więc wybór dobrego życia przygotowuje i zapewnia dobrą śmierć, a tym samym wyklucza potępienie wieczne na Bożym Sądzie (nawet jeśli może być konieczne dopełnienie oczyszczenia duszy w bolesnym stanie czyśćca).

Rozumiemy już więc, że wieczne przeznaczenie każdego człowieka jest ściśle związane z wyborem tej wieczności, którą chce się uzyskać. Kto pragnie wieczności nieba, ten wybiera życie w sposób godny nieba. Jeśli zaś ktoś nie chce żyć w ten sposób, jest to znakiem, że chce ryzykować wieczne potępienie w piekle.

Święty mnich trapista

Ojciec Maria Geniez, trapista, zanim wstąpił do zakonu sprawował w świecie ważne urzędy polityczne. Przyjaciele z wysokich kręgów społecznych odwiedzili go w klasztorze, chcąc go przekonać, by porzucił życie monastyczne i wrócił do polityki.

- „Nie mogę - odpowiedział mnich - ponieważ u bram klasztoru stoją trzej strażnicy, którzy uniemożliwiają mi opuszczenie go“.

- „Bez trudności usuniemy ich, wzywając na pomoc policję“ - odpowiedzieli przyjaciele.

- „Chodźcie więc i czytajcie“ - odpowiedział Geniez, prowadząc gości do bramy klasztoru, nad którą wypisane były trzy słowa: Śmierć - Sąd - Wieczność. „Drodzy przyjaciele usuńcie tych trzech strażników, a pójdę z wami“ - zakończył mnich.

Tak właśnie jest: aby żyć w sposób lekkomyślny i cieszyć się zabawami tego świata, trzeba usunąć z widnokręgu rzeczy ostateczne. To one napawają nas trwogą, kiedy nie jesteśmy dość konsekwentni w prowadzeniu życia godnego nieba, kiedy zadowalamy się letniością i przeciętnością, zawierając szereg kompromisów. Życie letnie i kompromisowe chce nas więc odwieść od myśli o rzeczach ostatecznych. Zarazem, takie życie obarcza duszę ciężarem poważnej odpowiedzialności i wielu win do opłacenia czy to tu na ziemi, czy to w czyśćcu, zanim będzie się mogło wejść, czyści i wolni, do królestwa niebieskiego.

Święty Ojciec Pio

Z życia św. Ojca Pio z Pietrelciny wiemy, że już wiele lat przed śmiercią każdego wieczoru, przed pójściem spać, chodził do swego ojca gwardiana, prosząc go o błogosławieństwo i o pozwolenie lub rozkaz... skonania, a więc opuszczenia tej ziemi i pójścia do nieba.

- „Ojcze Gwardianie! - mówił - Jestem całkowicie rozbity, niech mi ojciec da rozkaz pójścia do Pana... Czemu ojciec nie pozwala mi odejść z tego świata?“

W przeciwieństwie do nas, którzy obawiamy się bodaj wzmianki o rzeczach ostatecznych, dla Ojca Pio były one stałym przywołaniem myśli o opuszczeniu tego świata, aby udać się do Pana. Oto prawdziwie chrześcijańskie spojrzenie na rzeczy ostateczne, które otwierają bramę wiecznej szczęśliwości przed duszą pragnącą zbawienia.

Święty Alojzy Gonzaga

Kiedy św. Alojzy Gonzaga zaraził się dżumą opiekując się chorymi i lekarze uprzedzili go, że za kilka dni umrze, ucieszył się tak bardzo, że jednemu ze współbraci powiedział:

- „Mam dla ciebie wspaniałą wiadomość: zostało mi tylko parę dni do przeżycia. Odmówmy razem Te Deum, dziękując Panu Bogu za tę łaskę!“

W chwili śmierci ten młody święty zawołał radośnie: „Jakże jestem szczęśliwy... Pójdziemy do domu Pańskiego!“ (por. Ps 121,1).

Wybrać święte życie, by dostać się do nieba, tak, jak to zrobili wszyscy święci: oto jedyny wybór, który pozwala myśleć o rzeczach ostatecznych nie ze strachem lub przerażeniem (jak dzieje się to z nami, póki nie jesteśmy święci), ale z pogodą i spokojem. To właśnie rozmyślając o rzeczach ostatecznych uczymy się unikać wszelkiego grzechu, aby żyć święcie i pójść do nieba.

 

Copyright © 2018 Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Niepokalanej