OD TEJ CHWILI JUŻ NIE GRZESZ.

Jak wiele grzechów osądu się popełnia! Musimy nauczyć się nie oceniać negatywnie, nawet jeżeli widzimy, że ktoś zrobił coś niewłaściwego. Usprawiedliwianie wad innych jest dowodem naszej wyrozumiałości wobec ludzkiej słabości. Im bardziej zbliżymy się do Boga, tym bardziej będziemy wyrozumiali wobec słabości innych i tym bardziej Bóg podnosi nas ku Sobie. Im lepiej dusza zna samą siebie, tym bardziej się uniża i                                                                                     gardzi sobą. 

Słowa Ewangelii według świętego Jana

Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Wszystek lud schodził się do Niego, a On, usiadłszy, nauczał. 

Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę, którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją na środku, powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, kobietę tę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz?». Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. 

Lecz Jezus, nachyliwszy się, pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień». I powtórnie nachyliwszy się, pisał na ziemi. 

Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. 

Wówczas Jezus, podniósłszy się, rzekł do niej: «Niewiasto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?». A ona odrzekła: «Nikt, Panie!». Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam. – Idź, a od tej chwili już nie grzesz».

* * * * * * * 

Komentarz

Dzisiejsza Ewangelia przedstawia nam historię kobiety, która została przyłapana na cudzołóstwie. Prawo Mojżeszowe skazywało za to na ukamienowanie. Sprawa była więc bardzo poważna. Faryzeusze pytają podstępnie Jezusa co należy uczynić z tą kobietą. Wiedzą bowiem, że gdyby sprzeciwił się ukamienowaniu winowajczyni – mogliby Go oskarżyć o przeciwstawianie się Prawu Mojżesza, gdyby zaś ją potępił – absurdalnie – mieliby sposobność zarzucenia Mu braku podporządkowania się prawu rzymskiemu,  które z kolei zabraniało kamienowania.

Cóż uczynić? Sytuacja była bardzo podstępna. Jezus zaczyna pisać palcem po ziemi. Nie był to sposób by zyskać czas. Wszystko bowiem, co czynił miało swoje znaczenie - nawet pisanie palcem po ziemi. Czego Pan Jezus chciał nauczyć tym gestem? Z dużym prawdopodobieństwem można by sądzić, że  przypominał słowa proroka Jeremiasza, który powiedział: „Wszyscy, którzy Cię opuszczają, będą zawstydzeni. Ci, którzy oddalają się od Ciebie będą zapisani na ziemi, bo opuścili źródło żywej wody, <Pana>.” (Jr 17,13). Jezus chciał więc tym gestem przywołać faryzeuszów do wierności wobec Przymierza. Kobieta nie dochowała wierności małżeńskiej, lecz wina faryzeuszów była o wiele bardziej poważna -  swoją niewiernością sprzeniewierzali się Bożemu Przymierzu, co stanowiło poważniejsze przewinienie.

Natychmiast po tym Jezus kieruje do faryzeuszy te bardzo precyzyjne słowa, które miały być wyraźnym potępieniem ich sposobu życia: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem” (J 8,7). Po tym jak Jezus wypowiedział to zdanie wszyscy odeszli, „jeden po drugim poczynając od starszych” (J 8,9). Widocznie wszyscy zgrzeszyli i kto wie o ile bardziej niż ta biedna oskarżona kobieta! Pozostali więc tylko Jezus i kobieta, Miłosierdzie i nędza. Jezus jej nie potępia ale mówi: „Idź i odtąd już nie grzesz!”(J 8,11). Tak samo czyni z nami: nie potępia nas, ale chce byśmy się nawrócili i zrobili mocne postanowienie, by nie popełniać ponownie grzechu.

Historia z Ewangelii stanowi cenną lekcję dla każdego z nas. Jezus nie usprawiedliwia  grzechu, lecz chce by każdy rozpoznał własną winę, nie winę innych, i pokornie prosił Boga o przebaczenie. Sądy przeciwko bliźniemu są grzechem przeciwko miłości i sprawiedliwości. Oceniamy według naszych wrażeń, według naszego ograniczonego i nietolerancyjnego sposobu postrzegania. Zawsze jesteśmy gotowi zauważać i wytykać błędy innych, zwłaszcza wtedy, gdy nie wydają się nam sympatyczni, przypisujemy im złe intencje. Czasami nawyk osądzania przeradza się w chorobę i wtedy jesteśmy skłonni widzieć wszystko w negatywnym świetle i całkowicie odrzucamy wszystko, co pozytywne.

Nauczmy się nie oceniać innych, a wtedy zdobędziemy Serce Jezusa, który kocha tylko pokorne dusze. Zdobędziemy także serca ludzi, bo oni wiedzą, że blisko osób pokornych, które nie osądzają, ich reputacja jest bezpieczna. Bo kiedy przebywamy w towarzystwie kogoś, kto nieustannie osądza i krytykuje, jaką możemy mieć pewność, że pewnego dnia nie będzie on osądzać nas samych i źle o nas mówić?

Jak wiele grzechów osądu się popełnia! Musimy nauczyć się nie oceniać negatywnie, nawet jeżeli widzimy, że ktoś zrobił coś niewłaściwego. Usprawiedliwianie wad innych jest dowodem naszej wyrozumiałości wobec ludzkiej słabości. Im bardziej zbliżymy się do Boga, tym bardziej będziemy wyrozumiali wobec słabości innych i tym bardziej Bóg podnosi nas ku Sobie. Im lepiej dusza zna samą siebie, tym bardziej się uniża i gardzi sobą. 

Przeszkodą  w dostrzeżeniu i rozpoznaniu własnych grzechów oraz przyznaniu się do nich jest nasza duma. Najgorsze jest to, że żaden pyszny nie wierzy w to, że jest pyszny. Rzadko zdarza się znaleźć duszę, która rozpoznaje w sobie tę wadę. Św. Alfons Maria de Liguori powiedział: „Kiedy widzę duszę arogancką, która uważa się za bardziej rozważną, lepiej wykształconą, bardziej cnotliwą niż inni, wydaje mi się, że mam przed sobą diabła wcielonego”. Nikt nie lubi przebywać w towarzystwie osób pysznych, blisko nich czujemy się źle. Tak samo jest z Panem Jezusem. Woli On przestawać z pokornymi. Jeżeli więc chcemy Mu się podobać, bądźmy pokorni i nie osądzajmy bliźnich. Powtarzajmy często z ufnością: Jezu cichy i pokornego Serca, uczyń serce moje według Serca Twego!

 

 

 Kazanie O. Stefana M. Miotto, FI

Copyright © 2019 Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Niepokalanej