WYMAGANIA SŁUŻBY BOŻEJ

Liturgia dzisiejszej niedzieli proponuje nam jeden z bardzo istotnych fragmentów Ewangelii, dlatego też powinien być on rozważany ze szczególną uwagą.

 

Słowa Ewangelii według świętego Łukasza           Łk 12, 49-53 

Jezus powiedział do swoich uczniów: 

«Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął! Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. 

Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej».

Oto słowo Pańskie.

* * * * * * *

Komentarz

„PRZYSZEDŁEM RZUCIĆ OGIEŃ NA ZIEMIĘ...”

W pierwszych wersetach (49-50) Jezus ujawnia swoje niewysłowione pragnienie ofiarowania własnego życia z miłości: „Przyszedłem rzucić ogień na ziemię - mówi - i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął!”.  Następnie nazywa chrztem swoją śmierć, ponieważ przez Zmartwychwstanie odniesie zwycięstwo nad nią i nad grzechem:  „Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie.”

Ale czym jest ten „ogień”? „Z pewnością nie jest to ogień, który pożera dobrych - zauważa św. Ambroży - lecz ogień, który pobudza dobrą wolę [...] Ten boski ogień pochłania wszystko to, co światowe, nagromadzone przez zmysłowość; spala ulotne czyny cielesne...”. Jest to zatem ogień oczyszczający, który eliminując grzech z jego tragicznymi konsekwencjami, odnawia duszę i czyni ją miłą Bogu.

PAN DAJE ZIEMI POKÓJ CZY ROZŁAM?

Zwracając się do swoich słuchaczy, Pan Jezus zadaje retoryczne pytanie: „Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam”(Łk 12,51- 52), wyjaśniając, że podział ten będzie rządził nawet w kręgach rodzinnych, gdzie oddzieli ojców od synów, matki od córek, teściowe od synowych, niszcząc ich więź. To oświadczenie Pana może wydawać się zaskakujące. On sam powiedział przecież: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam” (J 14,27). Jak wytłumaczyć tę pozorną sprzeczność? 

Św. Ambroży odpowiada: „Jeśli mamy obowiązki miłości wobec rodziców, o ile większy obowiązek mamy wobec Ojca naszych rodziców, któremu należy się uznanie i wdzięczność również za samych naszych rodziców? A jeśli oni nie znają własnego Ojca, jak ty możesz ich rozpoznać? Pan nie mówi, że należy odrzucać swoich krewnych, ale że trzeba postawić Boga na pierwszym miejscu. Dlatego w innym miejscu można przeczytać: „Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien” (Mt 10,37 ). Nie jest ci zabronione kochać własnych rodziców, lecz zabronione jest przedkładanie ich ponad miłość do Boga: naturalne uczucia są przecież dobrem pochodzącym od Pana i nikt nie powinien kochać tych dóbr bardziej niż samego Boga, który jest ich dawcą.” Pokój króluje w duszy, która niczego nie stawia ponad miłość Chrystusa; to jest ten „pokój”, który Pan przyszedł przynieść. Ogień podziału mieszka zaś w tych, którzy jeszcze dają się zwieść sprawami doczesnymi.

BÓG NA PIERWSZYM MIEJSCU

Musimy zatem stawiać Boga ponad wszystko. To jest przesłanie dzisiejszej Ewangelii. Jeśli tak będziemy czynić, „ogień”, który Pan przyszedł przynieść na ziemię nie przerazi nas: "Jeśli nawrócisz się do Pana, który jest Duchem, Chrystus będzie Duchem dla ciebie i nie przyjdzie do ciebie po to, aby „rzucić ogień na ziemię”. Lecz jeśli przeciwnie, nie nawrócisz się do Niego i jeśli posiadasz ziemię wraz z jej owocami, to przyszedł On, aby „rzucić ogień na ziemię”, która jest w tobie”(Orygenes).

PRAWDZIWE CHRZEŚCIJAŃSTWO

Powołanie chrześcijańskie jest zatem wezwaniem do pokoju, wypływającego z Bożej miłości, która jest „trawiącym ogniem” czyli ogniem, który pochłania wszystko, co Jemu się sprzeciwia.

Bardzo słusznie znany pisarz katolicki Georges Bernanos zauważa, iż Jezus powiedział, że chrześcijanie muszą być solą ziemi a nie miodem! Jak wielka różnica w porównaniu do nijakości katolicyzmu, który - według niektórych - powinien zgadzać się ze wszystkim i ze wszystkimi!

NIE BROŃ BOGU DOSTĘPU DO SERCA!

Jezus oskarża hipokryzję swoich słuchaczy, którzy - jak mówi - potrafią przewidzieć pogodę (tamże, 54-55), ale nie potrafią rozpoznać Mesjasza, pomimo, że poznali znaki zapowiadane przez proroków, które w pełni realizowały się w Chrystusie (tamże, 56). Postawa ta, niestety występowała nie tylko w ludziach współczesnych Jezusowi, ale powtarza się również w różny sposób w naszych czasach. Sobór Watykański II słusznie ostrzega w związku z tym: „Nie są wolni od winy ci, którzy dobrowolnie usiłują bronić Bogu dostępu do swego serca i unikać zagadnień religijnych, nie idąc za głosem swego sumienia.” (Gaudium et spes, nr 19).

Przestrzegajmy zatem tego, co Pan przykazuje, jeśli nie chcemy być oskarżeni o hipokryzję, pamiętając, że tylko w Prawie Bożym człowiek może znaleźć prawdziwe szczęście wieczne. „Kto się trzyma blisko Mnie - głosi powiedzenie Pana przekazane przez Orygenesa – jest blisko ognia; kto jest daleko ode Mnie, jest daleko od Królestwa Bożego!

 

O. Gabriel M. Pellettieri, FI

 

Copyright © 2019 Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Niepokalanej